Półka z książkami: “Kolorowa rewolucja” Dagny Thurmann-Moe

Jeżeli interesuje Was tematyka architektury wnętrz i algorytmy remarketingowe zdążyły to już odnotować, to na sto procent w ostatnich tygodniach trafiliście już w internecie na reklamę książki “Kolorowa rewolucja”. 

Przynajmniej tak to wyglądało w moim przypadku – reklamy były wszędzie, aż w końcu im uległam i postanowiłam tę książkę przeczytać. Na szczęście, mimo że na codzień większość książek kupuję w wersji na Kindle’a, tym razem postawiłam na papierowe wydanie – moja intuicja okazała się słuszna – jest to książka raczej z tych do oglądania niż do czytania. Jeżeli liczycie na akademickie wywody o historii stosowania i znaczenia kolorów, będziecie mocno rozczarowani. Jeżeli lubicie oglądać Pinteresta wydrukowanego w dość dobrej jakości, to… też możecie być nieco rozczarowani. Jakość wydruku jest bez zarzutu, ale jednak na Pintereście z łatwością można znaleźć zdjęcia aranżacji o wiele lepszych, niż te przedstawione przez autorkę w książce.

Co w takim razie można znaleźć w tym liczącym sobie prawie 200 stron wydawnictwie?

Jest trochę bardzo podstawowych informacji o tym, czym jest barwa (“Barwa to wrażenie pochodzące z komórek nerwowych w naszych oczach” – bum! i już wiesz wszystko!), kilka słów o podziale barw na ciepłe i zimne, lub o paletach Pantone czy RAL.

Z książki dowiesz się też (w dużym uproszczeniu), że ludzie są szczęśliwsi jeśli otaczają się kolorami, a jeżeli masz w domu szare ściany i ubierasz się na czarno, to depresja już na Ciebie czycha. Znajdziesz parę słów o tym, jak łączyć barwy (koniec końców autorka przyznaje, że w sumie to można łączyć wszystkie – tzw. “paleta anarchistyczna”). Dowiesz się też, że w Norwegii kiedyś domy były kolorowe, a dzisiaj wszędzie straszą smutne biało-szare elewacje. Nie lepiej jest w szpitalach – są brzydkie, a przecież w ładnych i kolorowych pacjenci czuliby się lepiej. A więc – do dzieła – odnajdź swój własny styl, przemaluj mieszkanie na kolorowe, ubieraj się kolorowo, kup kolorowy samochód (to zmniejsza ryzyko wypadku).

Podsumowując jednym zdaniem – tyle samo dowiesz się z piosenki Ewy Bem, a obejrzenie jej na YouTube zajmie Ci mniej czasu i może sprawić Ci więcej frajdy (w końcu kto by się nie uśmiechnął widząc nagrania z Opola 1979!).

A więc żyj kolorowo drogi Czytelniku!

Nie chcesz przegapić kolejnych recenzji książek o wnętrzach? Polub nas na Facebooku!

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *