Trendy: stare botaniczne grafiki

Jestem pewna, że jeśli przeglądaliście w ostatnim czasie jakikolwiek blog wnętrzarski albo czasopismo i zwróciliście uwagę na plakaty na ścianach, to natknęliście się na plakat z charakterystycznym liściem monstery. Może nawet nie wiecie, że tak nazywa się ta roślina, ale jeśli wpiszecie w goolge hasło plakat monstera dostaniecie całe mnóstwo grafik, które na pewno będą wyglądać dla Was znajomo.

źródło: Google

Plakaty te owszem, są całkiem ładne, ale wszystkie wyglądają tak samo. Ba, nawet Ikea ma ostatnio takie w sprzedaży, i już za jedyne 24,99 możemy nadać domowi osobisty charakter dekorując go pracami artystycznymi, które wyrażają Twój styl. Hmm, coś nie do końca jestem przekonana do tego indywidualnego stylu z Ikei… (oczywiście chyba, że mówimy o Ikea hacks!).

źródło: Ikea

Mimo wszystko jednak moda na motywy roślinne we wnętrzach bardzo przypadła mi do gustu i zamarzyło mi się mieć na ścianie plakaty w stylu botanicznym. Postanowiłam jednak, że nie pójdę na skróty i nie dam monsterze zawisnąć w moim salonie.

Trochę czasu z wujkiem Google’m i wpadłam na pomysł wykorzystania w tym celu autentycznych starych grafik z podręczników botaniki lub encyklopedii. Oczywiście można kupić oryginały takich grafik, ale najlepiej w tym celu dysponować wolnym tysiącem, a jeszcze lepiej dwoma. Możliwe, że taka lokata kapitału w sztukę miałaby nawet sens, ale mam też dla Was tańsze rozwiązanie. Z pomocą przychodzi Wikimedia, która ma gigantyczne zbiory zeskanowanych grafik. Pod tym linkiem znajdziecie cały katalog o nazwie Botanical illustrations – obawiam się, że może Wam zabraknąć długich zimowych wieczorów, żeby wszystko przejrzeć. Całe piękno tego zbioru polega na tym, że większość grafik tam zawartych ma bardzo przyzwoitą rozdzielczość, a prawa autorskie do nich już dawno wygasły, tak więc na własny, niekomercyjny użytek można całkowicie legalnie je sobie wydrukować, powiesić na ścianie i nadać domowi prawdziwie osobisty charakter, mijając Ikeę szerokim łukiem (no, chyba, że kupicie tam ramki). Koszt wydruku powinien być zbliżony do kosztu grafik z Ikei – pytajcie w małych lokalnych drukarniach.

Żeby ułatwić Wam wybór, przygotowałam dla Was zestawienie grafik, które szczególnie przypadły mi do gustu. Pod każdą z nich macie odnośnik do właściwego podkatalogu.

Na pierwszy ogień może Herbier Général de l’Amateur prosto z Francji.

źródło: Wikimedia

A może coś z niemalże bajkowych grafik z niemieckiej encykopedii Mayersa z końca XIX wieku? Grafika Orchideen jest jedną z moich ulubionych (niestety nie da się jej wydrukować w dużym formacie – wiem, próbowałam).

źrodło: Wikimedia

A może coś z holenderskiego Flora Batava wydawanego od 1800 roku? Tych przepięknych grafik jest całe mnóstwo!

źródło: Wikimedia

Na zachętę powiem Wam, że zdecydowałam się na wydruk dwóch grafik właśnie z tego katalogu i jestem nimi zachwycona.

A co powiecie na Archidendron scutiferum albo Agawę prosto z Filipin? Jakby ktoś miał wątpliwości, czy to autentyczne grafiki z podręczników, to proszę bardzo, tutaj nawet mamy skany z pieczątką biblioteki.

źródło: Wikimedia

No dobrze, starczy kwiatków, czas na owoce. Co powiecie na modny ostatnio motyw ananasa?

źródło: Wikimedia

Ilustracji owoców dostępnych jest mnóstwo – tylko wybierać.

źródło: Wikimedia

Mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie. Miłego buszowania po katalogach na Wikimedia!

3 komentarze

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *